Teksty na krzywe w InDesignie (podczas eksportu do PDF!)

Każdy grafik komputerowy łamiący publikacje do druku w InDesignie prędzej czy później styka się z magiczną frazą, że „teksty należy zmienić na krzywe”. Nawet wówczas, gdy dopiero zaczynamy zabawę z projektowaniem wydawnictw, domyślamy się, że nie chodzi o zmianę kształtu liter, tylko o zmianę sposobu ich zapisu do pliku PDF. Szybko odkrywamy również, że czynność ta jest co najmniej uciążliwa i zaczynamy szukać sposobu na wykonanie jej automatycznie. Odkrywamy wówczas, że – o zgrozo! – producent oprogramowania nie przewidział takiej opcji. Zaraz… Czy na pewno?

Dlaczego to robimy?

Zanim przejdziemy do opisu metody, rzućmy kontekst, o co tu w ogóle chodzi. Otóż, aby dowolne oprogramowanie (system operacyjny, przeglądarka internetowa czy program graficzny) mogło poprawnie wyświetlić tekst zapisany jakimś fontem, musi wiedzieć, jak wyglądają znaki w danym kroju czcionki. Mówiąc krótko, musi mieć dostęp do pliku TTF, OTF, WOFF itp. W przypadku np. Windowsa, instalujemy taką czcionkę w systemie; w przypadku strony internetowej, dostarczamy przeglądarce adresu, pod którym znajdzie potrzebny plik (obecnie zazwyczaj do Google Fonts). To dość oczywiste, ale oczywisty jest też efekt uboczny takiego rozwiązania – jeśli oprogramowanie nie znajdzie potrzebnego pliku, to nasz tekst wyświetli się w najlepszym razie inaczej, niż zakładaliśmy, a w najgorszym zobaczymy tzw. tofu (ang.), czyli puste, prostokątne pola.

Format PDF rozwiązuje ten problem (przynajmniej jeśli chodzi o wyświetlanie treści). Otóż, w pliku PDF, oprócz tekstu, grafiki itp., osadzana jest też czcionka, dzięki czemu przeglądarki PDF-ów wyświetlą prawidłowo zawartość pliku nawet wtedy, gdy nie mamy danego kroju w systemie.

Dlaczego zatem wiele drukarni życzy sobie, abyśmy zamieniali teksty w naszych projektach na krzywe przed przesłaniem pliku do druku? Otóż, o ile przeglądanie PDF-ów nie stanowi już większego problemu, o tyle otwieranie ich do edycji czasami problem stanowi, bo wówczas musimy być wyposażeni w odpowiednią czcionkę, aby poprawnie wyświetlić zawartość. Wiele drukarni do robienia montażu elektronicznego (układania stron na arkuszach) używa oprogramowania, które świetnie radzi sobie bez odpowiednich czcionek, jednak inne pracują na sofcie, który wymaga otwarcia pliku PDF w procesie przygotowania do druku. I tu pojawia się problem, bo dokument może się wówczas „rozsypywać”. Dlatego właśnie, zanim zapiszemy nasz projekt do produkcyjnego pliku PDF, powinniśmy zmienić teksty na krzywe, czyli – mówiąc po ludzku – zamienić czcionki na kształty geometryczne, które bez problemu zostaną odtworzone przez dowolny program.

Jak robić, żeby się nie narobić?

Wiemy już zatem, że konieczność zamiany tekstów na krzywe jest zjawiskiem dość częstym. Aby zrobić to „na piechotę”, konwertując po kolei każdą ramkę z tekstem, możemy użyć funkcji TEKST > ZAMIEŃ NA KRZYWE (SHIFT + CTRL + O w Windowsie) w InDesignie. Jednak o ile w przypadku ulotki jest to rozwiązanie do przyjęcia, o tyle w przypadku 300-stronicowego katalogu zahacza już o obszary obłędu. Kto przy zdrowych zmysłach chciałby (i miałby czas, aby) to robić?

Wydawać by się mogło, że twórcy InDesigna powinni dostarczyć również funkcję pozwalającą zamienić wszystkie teksty na krzywe w trakcie eksportu do pliku PDF. Każdy wystarczająco sprytny i leniwy grafik (a odpowiednią mieszaninę sprytu i lenistwa uważam za dźwignię postępu) szybko zaczyna szukać takiego udogodnienia. Tego rodzaju funkcjonalność posiada Adobe Acrobat, a to przecież program z tej samej „stajni”. Jednak nie! W InDesignie nie możemy wykonać takiej akcji automatycznie! Choć nie mieści się to w głowie, to jednak nie…

… a może tak?

Gdy sam pierwszy raz zacząłem drążyć ten temat, udało mi się dotrzeć do artykułu nieocenionego Davida Blatnera z InDesignSecrets pod znamiennym tytułem „Converting Text To Outlines The Right Way” („Właściwy sposób zamiany tekstu na krzywe”). Metodę, którą tam opisano, stosuję z powodzeniem do dziś. Sprawdziła się przy książkach, katalogach, niezliczonych ulotkach, plakatach i przeróżnych akcydensach. Czyli – da się, działa!

Krok po kroku:

  1. By skonwertować teksty na krzywe, użyjemy mechanizmu spłaszczania przezroczystości. Najpierw musimy go skonfigurować:
    1. Wchodzimy w opcję EDYCJA > PREDEFINIOWANE USTAWIENIA SPŁASZCZANIA PRZEZROCZYSTOŚCI.
    2. Zaznaczamy [Wysoka rozdzielczość] i klikamy na NOWY, aby utworzyć nowy profil na bazie wybranego.
    3. Zaznaczamy okienko KONWERTUJ CAŁY TEKST NA KRZYWE.
    4. Zapisujemy.
  2. Następnie tworzymy nowy profil w PLIK > PREDEFINIOWANE USTAWIENIA ADOBE PDF na podstawie opcji [Druk o wysokiej jakości]. Nie będę tu wnikał w meandry ustawienia wszystkich opcji tego panelu, bo z punktu widzenia niniejszego tekstu ważne są tylko dwie rzeczy:
    1. W opcji ZGODNOŚĆ na karcie głównej wybieramy „Acrobat 4 (PDF 1.3)”.
    2. Na karcie ZAAWANSOWANE w opcji SPŁASZCZANIE PRZEZROCZYSTOŚCI wybieramy profil, który uprzednio sobie utworzyliśmy.
    3. Zapisujemy.
  3. Pozostała nam kluczowa sprawa. Musimy na każdej stronie naszego projektu, na samym wierzchu (np. na osobnej, górnej warstwie) umieścić jakiś element przezroczysty. Niech to będzie np. punkcik 0,1 × 0,1 mm o wartości krycia 1%, umieszczony w narożniku strony (na obszarze netto). Dzięki temu podczas eksportu projektu do PDF „odpali” się nam na stronie mechanizm spłaszczania przezroczystości, a przy okazji nasze ustawienie, aby cały tekst zamienić na krzywe.

Czy to naprawdę działa?!

Tak, działa – i to nawet stabilnie. Na palcach jednej ręki policzę przypadki, gdy coś poszło nie tak. Musimy po prostu pamiętać, aby na pewno na każdej stronie, na samym wierzchu stosu warstw i elementów, znajdował się jakiś przezroczysty element. Można go umieścić na stronie wzorcowej, choć czasami elementy z wzorców nie odpalają spłaszczania i nie udało mi się dociec, dlaczego. Wówczas wyjmuję taki element z wzorca i umieszczam na stronie projektu. To zazwyczaj rozwiązuje problem.

Co ciekawe, tego rodzaju spłaszczanie wpływa również na „nieskrzywione” czcionki wewnątrz osadzonych w projekcie grafik. Oznacza to, że np. chcąc zamienić teksty na krzywe wewnątrz reklamy, otrzymanej od kogoś w pliku PDF, mogę osadzić ją w projekcie InDesigna i ponownie wyeksportować jako PDF (stosując nasz trick ze spłaszczaniem), aby „skrzywić” fonty i móc np. bezpiecznie otworzyć reklamę do edycji np. w Illustratorze.

Puenty nie będzie

Puenty nie będzie, bo to nie tekst na puentę, lecz instrukcja obsługi, jak ułatwić sobie nieco życie. A nie wszystko w życiu musi mieć puentę.

Do licha… To chyba była puenta.