Jak wyciągnąć zdjęcia z pliku DOCX

Jak wyciągnąć zdjęcia z pliku DOCX

Każdy grafik prędzej czy później otrzyma od klienta zdjęcia w Wordzie. Nigdy do końca nie udało mi się dociec, co powoduje osobami zadającymi sobie trud, aby wkleić fotografie do dokumentu DOCX i dopiero w tej formie przesłać je do wykorzystania w projekcie. Niezależnie od ich motywacji, dla mnie sprowadza się to do konieczności wyodrębnienia rzeczonych obrazów z powrotem do pojedynczych plików. Jak wyciągnąć zdjęcia z pliku DOCX? Jest na to bardzo prosty trick.
Czytaj więcej “Jak wyciągnąć zdjęcia z pliku DOCX”

Błędy łamania tekstu

Niedbałość czy niewiedza? Błędy łamania tekstu

Nie jestem jakimś hardkorowym paladynem poprawności łamania tekstu. Czytając Elementarz stylu w typografii Bringhursta mam czasem ochotę zakopać się gdzieś pod darnią, gdyż dopuszczam przy justowaniu skalowanie glifów w przedziale 2–4 punktów procentowych i zdarza mi się pograć światłem międzyliterowym w przedziałach 15–20 jednostek, aby dopchnąć butem akapit o jeden wiersz w górę. Jednak pewne zasady są święte. Pewnych zasad się nie rusza. A przynajmniej tak mi się wydawało.

Czytaj więcej “Niedbałość czy niewiedza? Błędy łamania tekstu”

Godzina pracy grafika

Money for nothing – czyli jak żyć, by wyżyć

Jak wycenić projekt logo? A jak projekt graficzny katalogu? Ile powinna kosztować godzina pracy grafika i czy to źle, że chcielibyśmy jakoś prosperować, a nie tylko przetrwać? Chyba każdy grafik freelancer lub dorabiający po godzinach etatowiec zadaje sobie czasem takie pytania. Będąc na rynku już od paru lat, doszedłem do pewnych wniosków i ustaleń. Niedawno dotarłem też do ciekawej ankiety dotyczącej zarobków w branży i miło mi stwierdzić, że rzeczone wnioski i ustalenia nie są wyjęte z kapelusza.

Czytaj więcej “Money for nothing – czyli jak żyć, by wyżyć”

Skrypt do InDesigna

Simple Baseline Shifter v0.1 – skrypt do InDesigna

Napisałem swój pierwszy skrypt do InDesigna. Jestem niewspółmiernie dumny. Rzecz nie jest – bynajmniej – nie wiadomo czym. Pięćdziesiąt dziewięć linijek kodu, które pozwalają zmienić skok i położenie pierwszej linii bazowej dokumentu bez otwierania okna preferencji. Nie wykluczam, że taki skrypt ktoś już kiedyś napisał, ale nie martwi mnie to. This is my script. There are many like it, but this one is mine.

Czytaj więcej “Simple Baseline Shifter v0.1 – skrypt do InDesigna”

Otwieranie dokumentów utworzonych w wyższych wersjach InDesigna

Otwieranie dokumentów utworzonych w wyższych wersjach InDesigna

Chyba każdy użytkownik InDesigna prędzej czy później musi się zderzyć z kwestią kompatybilności dokumentów utworzonych w różnych wersjach programu. Temat ten od zawsze budził kontrowersje, ale wraz z wprowadzeniem modelu subskrypcyjnego (wersje CC) stał się jeszcze bardziej drażliwy. Wszyscy użytkownicy, którzy pozostali przy wersji CS6, coraz częściej stają wobec wyzwania, jakim jest otwieranie dokumentów utworzonych w wyższych wersjach InDesigna. Dotyczy to również mnie. Jak sobie radzić?

Czytaj więcej “Otwieranie dokumentów utworzonych w wyższych wersjach InDesigna”

Blade Runner 2049 LAPD font

Font Identification Failed!

Każda profesja ma swoje zboczenia. Pracując z tekstem nie sposób nie zacząć po jakimś czasie zwracać uwagi na czcionki. Nie raz, widząc reklamę czy billboard, kiwam głową z uznaniem nad doborem fontów, lub – przeciwnie – marudzę na kiepski kerning lub inną drobnostkę, zupełnie obojętną normalnym ludziom. Nie inaczej stało się, gdy – jako fan science-fiction – wybrałem się na film Blade Runner 2049. Tym, co zostało mi w głowie po obejrzeniu obrazu, nie była bowiem fabuła, zjawiskowe kadrowanie czy gra aktorska. Była to czcionka. Na dodatek nie pierwszoplanowy, futurystyczny font, znany choćby z plakatów filmowych, ale grająca drugie czy trzecie skrzypce bezszeryfówka używana do oznakowania filmowego Los Angeles Police Department (LAPD).

Czytaj więcej “Font Identification Failed!”

Rozbudowane scalanie danych w InDesignie

Rozbudowane scalanie danych w InDesignie

Potrzeba matką wynalazku – mówi stare przysłowie. Można by dodać – a lenistwo jego ojcem. Obie te zasady były i wciąż są motorem moich starań zgłębienia funkcji i tricków, dzięki którym jestem w stanie coraz szybciej i bardziej wydajnie składać publikacje. Szczególnie polubiłem scalanie danych w InDesignie oraz inne sposoby na automatyzację zaciągania danych do programu z zewnętrznych źródeł. Prawie zawsze, gdy wydaje mi się, że niewiele da się już w tej materii ulepszyć, dowiaduję się, że jednak się mylę. Ot, choćby trafiając na sprytne pluginy, z których istnienia nie zdawałem sobie wcześniej sprawy.

Czytaj więcej “Rozbudowane scalanie danych w InDesignie”

Wartość prostoty

Prostota

Czasami mniej znaczy więcej, a prawdziwe wyzwanie polega na tym, żeby wiedzieć, ile można odjąć, a nie ile dodać. Łatwo ulec pokusie nadmiaru. Nadmiar jest powabny i porywający, znacznie bardziej, niż prostota. Jest też świetnym kanałem ujścia dla naszej twórczej próżności – pokazać wszystko, na co nas stać. Jednak – mam takie głęboko zakorzenione przeświadczenie – to nie w ten sposób powstają rzeczy naprawdę wartościowe.

Czytaj więcej “Prostota”

Skład tekstu po hebrajsku

Indyk po hebrajsku

Składałem już publikacje w wielu językach. Lwia część to, oczywiście, polskie projekty, jednak nie brak mi doświadczenia z angielskim, niemieckim, hiszpańskim, duńskim, rosyjskim i ukraińskim, a nawet koreańskim. Mimo oczywistych różnic pomiędzy nimi, podzielają one sposób zapisu od lewej do prawej, który sprawia, że praca nad składem wygląda tam bardzo podobnie. Zupełnie inaczej jest jednak z hebrajskim. Teoretycznie, aby poprawnie złożyć taki tekst, należy uzbroić się w InDesigna ME (Middle East, wersja na Bliski Wschód). Czytaj: zapłacić. Teoretycznie. Czy można jednak poradzić sobie z tym zadaniem, używając zwyczajnego „Indyka”? Można. Ale zacznijmy od początku.

Czytaj więcej “Indyk po hebrajsku”

Javascript do usuwania wiszących spójników na stronie

Usuń wiszące spójniki na stronie internetowej

Jednym z podstawowych błędów składu tekstu w języku polskim jest pozostawianie na końcach wierszy pojedynczych liter. Najczęściej pełnią one rolę spójników. Takie wiszące „i” lub „w” rzuca się w oczy, wygląda nieestetycznie i skutecznie psuje odbiór tekstu, dlatego też dbamy, aby skład trafiający finalnie do druku był wyczyszczony z tego rodzaju „zanieczyszczeń”. Osobiście nie widzę powodu, aby praktykę tą pomijać przy wprowadzaniu tekstu na strony internetowe. Wiadomo jednak, że trudno wymagać od użytkownika czy blogera, aby znał się na redakcji i składzie tekstów. Dodatkowym problemem jest mnogość rodzajów wyświetlaczy, na których współcześnie przegląda się internet, sprawiająca, że nie mamy pewności, jakiej szerokości wiersz wyświetli się na urządzeniu danego użytkownika. Czy można coś na to zaradzić?

Czytaj więcej “Usuń wiszące spójniki na stronie internetowej”