Który stock dla freelancera?

Który stock dla freelancera?

Na pewnym etapie praktyki, pracując dla bardziej prestiżowych czy wymagających odbiorców, zaczynamy dostrzegać zasadność i użyteczność stałego dostępu do płatnych zasobów fotograficznych. W przypadku dużej liczby kupowanych materiałów i tak jesteśmy raczej skazani na przerzucenie płatności na klienta i doliczenie kosztu licencji do wynagrodzenia za naszą prace, jednak możliwość zaoferowania w ramach wyceny dwóch czy trzech fotek wygląda elegancko i atrakcyjnie. Buduje też nasz wizerunek jako wykonawcy poważnie i profesjonalnie podchodzącego do swojej roboty, co jest nie do przecenienia. Jednak, nie oszukujmy się, cennik stocków w odniesieniu do przeciętnych zarobków wolnego strzelca jest raczej wysoki. Dlatego, siłą rzeczy, skazani jesteśmy albo na zakupy doraźne, albo na najtańsze plany abonamentowe. Na który się zdecydować? Czy to w ogóle ma sens? Porównuję dla Was pięć subiektywnie wybranych, popularnych banków zdjęć. Zatem, który stock dla freelancera?

Czytaj więcej “Który stock dla freelancera?”
Grafik wobec wyzwań przyszłości

Multiklasowość* i nowe horyzonty, czyli grafik wobec wyzwań przyszłości

Jestem grafikiem i programistą stron internetowych. Param się dość szeroką gamą odmian tego chimerycznego rzemiosła, od składania książek i magazynów przez grafikę typowo reklamową po wszelkiej maści i rodzaju internetowe odmiany designu. Jako programista umiem stworzyć stronę na WordPressie, zakodować ją od podstaw bez jego użycia, ale także napisać niezbyt skomplikowany program na konkretne zamówienie. Jednak w żadnej z tych dziedzin nie jestem mistrzem. Nie posiadam kierunkowego wykształcenia. Wszystkiego nauczyłem się sam, metodą prób i błędów, z książek, czasopism, kursów tradycyjnych czy internetowych oraz rozmów z bardziej wykształconymi i biegłymi kolegami lub koleżankami po fachu. Wyrosłem z traktowania tego jako wady, zacząłem uważać po prostu za cechę mojego CV. Ostatnio zaczynam się jednak zastanawiać, czy taki brak ścisłej specjalizacji nie stanie się aby zaletą.

Czytaj więcej “Multiklasowość* i nowe horyzonty, czyli grafik wobec wyzwań przyszłości”
#SaveYourInternet

#SaveYourInternet – czy jest się czego obawiać?

W ostatnich tygodniach (piszę te słowa 30 listopada 2018 roku) serwis YouTube zaczął promować swoją kampanię skierowaną przeciw tzw. artykułowi 13, wprowadzanemu do legislacji przez Unię Europejską. Odwiedzających portal wita pop-up ostrzegający, że „wprowadzenie artykułu 13 może wywołać niezamierzone konsekwencje” i zachęcający do włączenia się do akcji #SaveYourInternet. Czy rzeczywiście internet należy ratować? Czy to tylko pic na wodę, rozpowszechniany przez platformę, która po prostu chce chronić własny interes?

Czytaj więcej “#SaveYourInternet – czy jest się czego obawiać?”

Co nowego w InDesign CC2019

Co nowego w InDesign CC 2019

Tegoroczna aktualizacja InDesigna do wersji 14.0 (CC2019) to pierwsza, która miała dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Wcześniejsze były mi w dużej mierze obojętne, gdyż używałem wówczas jeszcze wersji CS6 mojego ulubionego narzędzia ze stajni Adobe. Jednak, przesiadłszy się wreszcie (chcąc nie chcąc) na wersję chmurową programu, stałem się żywo zainteresowany tym, co też ciekawego deweloperzy dla mnie przygotowali. Okazuje się, że zmiany nie są – bynajmniej – rewolucyjne, jednak przynajmniej trzy z nich już po wstępnych testach ujawniają swój potencjał. Zatem, co nowego w InDesign CC 2019?

Czytaj więcej “Co nowego w InDesign CC 2019”

Czego nie widać 1 - projekty graficzne grafik freelancer

Czego nie widać – prace, których nie pokazuję w portfolio

Mam pewną zasadę (myślę, że słuszną), że w swoim portfolio umieszczam tylko projekty pasujące do stylu, którym chciałbym się promować. Zależy mi na budowaniu jednolitej oferty estetycznej, którą chcę proponować swoim klientom. Jednak takie realizacje to tylko część tego, co rzeczywiście robię. Na co dzień tworzę znacznie więcej projektów, których z takiej czy innej przyczyny szerzej nie prezentuję. Myślę, że przynajmniej część z nich zasługuje jednak na pokazanie. Dlatego niniejszym wpisem inauguruję nowy cykl tekstów z serii „Czego nie widać”, w którym zbiorczo, z częstotliwością kwartalną, zamierzam pokazywać, co się u mnie działo.

Czytaj więcej “Czego nie widać – prace, których nie pokazuję w portfolio”

Jak użyć czcionki w programach Adobe bez instalowania jej w systemie?

Jak użyć czcionki w programach Adobe bez instalowania jej w systemie?

Od dawna wiem, że aby umożliwić InDesignowi korzystanie z czcionki bez konieczności instalowania jej w systemie, wystarczy założyć w folderze z projektem katalog Document fonts i skopiować do niego pliki fonta. Nie byłem jednak świadomy, że równie łatwo można wykonać podobny manewr dla Illustratora oraz Photoshopa. A powinienem wiedzieć, bo nie raz przelotnie przemknęło mi przez głowę, że przecież musi dać się to jakoś zrobić! Widać każdego dnia człowiek uczy się czegoś nowego – i całe szczęście. Gdyby nie to, czyż nie byłoby trochę nudno?

Czytaj więcej “Jak użyć czcionki w programach Adobe bez instalowania jej w systemie?”

Adobe Spark jak sztuczne ognie

Adobe Spark – iskrzy, ale to jeszcze nie to

Już od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem przetestowania Adobe Spark. To darmowa aplikacja z rodziny Adobe, służąca do tworzenia brandowych grafik na rozmaite platformy społecznościowe, a także filmów, prezentacji, a nawet stron internetowych (w opinii jej twórców). Ostatnio znalazłem kilka godzin na zapoznanie się z brandowo-graficzną częścią serwisu (choć pobawiłem się chwilę również pozostałymi komponenetami) i muszę przyznać, że w wielu aspektach wygląda to bardzo ciekawie. Jest jednak kilka kluczowych – z mojej perspektywy: braków – które sprawiają, że póki co grafiki do mediów społecznościowych nadal tworzył będę przy użyciu duetu Photoshop-InDesign.

Czytaj więcej “Adobe Spark – iskrzy, ale to jeszcze nie to”

Webdesigner i kodowanie stron

Webdesigner – czy powinien umieć kodować?

Przeczytałem ostatnio w Grafmagu ciekawy tekst o tym, dlaczego graficy projektujący strony powinni również – przynajmniej w drobnym stopniu – umieć kodować („O współpracy projektantów z koderami”). Jako webdesigner i frontendowiec wordpressowy w jednym, zgadzam się bez wahania z tezami artykułu. Jednak (bo zawsze jest jakieś „jednak”) czasami nieznajomość programistycznej strony zagadnienia przez twórcę projektu może przecież przynieść ciekawe i nowatorskie rozwiązania. Jak mawiał (ponoć) Einstein, „wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajdzie się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi”.

Czytaj więcej “Webdesigner – czy powinien umieć kodować?”

Pochwała trudu (jako grafik freelancer)

Pochwała trudu

Na początku mojej przygody jako grafik freelancer powziąłem postanowienie, aby nie pracować dla klientów, z którymi zupełnie nie rozumiem się pod względem estetycznym. Nie chodzi tu o „strzelanie focha”, ale o rozdział dwóch etapów pracy – wstępnych projektów koncepcyjnych i faktycznego zlecenia, aby nie zmuszać ani klienta, ani siebie do współpracy w ciemno. Generalnie jestem zadowolony z takiej praktyki, jednak czasem zdarzają się osoby, które każą mi wątpić w słuszność tego założenia. Bo praca dla ludzi innych ode mnie potrafi przynieść bardzo ciekawy efekt końcowy.

Czytaj więcej “Pochwała trudu”